Zabawa na weselu

opowiadanie zabawa na weselu

Moja znajoma wychodziła za mąż. Niby nic wielkiego. W końcu ludzie hajtają się niemal codziennie na całym świecie. Wiadomo, to dla nich wielkie święto, ale nie sądziłem, że dla mnie to będzie również niezwykły moment.

Na weselu, jak to zwykle bywa, sporo znajomych i obcych, rodziny państwa młodych, par… i singli. Młodzi zrobili sobie żart albo myśleli, że w ten sposób kogoś skumają i posadzili samotnych przy jednym stoliku. Było nas łącznie 8 sztuk. Pięciu facetów i trzy laski. Trochę słaba kalkulacja, jak się pomyśli, ale nie utyskiwaliśmy na to.

Impreza się jakoś kręciła. Alkohol i żarcie było niezłe, a muzyka w porządku, i do potupania, jak i do słuchania. Towarzystwo, przyznaję też dobre. Można było się pośmiać, pogadać… Szczególnie podobała mi się Małgośka. Dziewczyna o takim spojrzeniu, że mogłaby stopić lody Arktyki. Jednak w końcu, gdy powoli niektórzy mieli już wyraźnie dość, a orkiestra nawet fałszowała, zaczynało się robić trochę nudno. Stefan, towarzysz po mojej prawej, zaproponował, abyśmy zgarnęli kilka flaszek i poszli gdzieś indziej. Natalia, trochę przy kości, ale za to ze ślicznym uśmiechem dziewczyna, zaproponowała, by pójść do altany na ogrodzie. Była schowana gdzieś głębiej, gdzie nikt by nam nie przeszkadzał.

Nie myśleliśmy zbyt wiele. Faktycznie tak zrobiliśmy, że zakosiliśmy kilka win i poszliśmy do sporej altany, która chowała się między krzakami. Oświetlona była raczej skromnie, więc też żaden pijany wujek, szukający kolejnego „wodopoju”, by do nas nie wpadł.

Tam impreza kręciła się już lepiej. Alkohol rozwiązywał języki. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym, o bzdurach, śmiechach… i w końcu o seksie. Małgośka nie zawiodła, mówiła o tym, że ona lubi czuć w sobie trzech facetów. Elka, nieco młodsza od nas, studentka, trochę się speszyła, jak to słyszała, ale po kilku kolejnych łykach wina robiło się jej wszystko jedno.

Poczułem nagle dłoń na moich spodniach. Okazało się, że to Natalia. Patrzyła na mnie tymi cielęcymi ślepiami i zaczęła dobierać się do moich spodni. Śmiałem się, że wygląda na to, że Gośka wykrakała i pewnie będzie miała te trzy fiuty w sobie. Zachęcona tymi słowami, siadła na stoliku, rozkładając szeroko nogi. Nie miała majtek, a nad jej cipką brakowało tylko szyldu „Witamy serdecznie”. W tym świetle widziałem, że miała tatuaż nad nią. Wyrastająca z łechtaczki róża.

Zajął się nią od razu Michał, który wylizywał mocno jej cipkę. Fiuta za to nadstawił jej Adam, który ledwo wgramolił się na stół. Ssała z takim zapałem, jakby wcale nie piła. Natalia… z Natalią było trochę gorzej. Dobrała mi się w końcu do rozporka, ale ciągnęła z trudem. Albo małe doświadczenie, albo alkohol zdążył ją solidnie już wymęczyć. Chwyciłem ją więc za głowę i sam zacząłem ruszać biodrami, rżnąc jej usta. Stefan w tym czasie dobierał się do jej majtek. Zadarł jej sukienkę, odsłaniając duże, trzęsące się pośladki. Gdy wszedł w nią, Natalia jęknęła cicho na moim fiucie, rozluźniając przy tym gardło, w które się wbiłem. Z boku usłyszałem kolejne jęki. To Grzesiek i Elka. Patrzyłem, jak jego biodra miarowo się ruszają, a ona wije się na ławce, próbując dłońmi znaleźć jakiś punkt zaczepienia.

Zostawiłem Natalię. Miałem dzisiaj inny cel. Michał był niepocieszony za to, że chciałem skorzystać z gotowej już do zabawy cipki Małgośki. Szybko znalazł pocieszenie w ustach Natalii, która ewidentnie musiała coś ssać, szczególnie gdy Stefan posuwał ją ostro od tyłu. Gośka… to jej spojrzenie, które sprawiało, że mój kutas stawał się jeszcze twardszy… To było zaproszenie, a zarazem wyzwanie. Mówiła mi „chodź, pokaż, co potrafisz”. Więc zrobiłem to, na co miałem ochotę. Wjechałem mocno w jej cipkę, a ona nawet się nie zająknęła. Chwyciła tylko znów sterczącą nad jej twarzą pałę i zaczęła ją namiętnie ssać. Poruszała głową idealnie w rytm ruchów moich bioder. Jej cipka była przyjemna, nie za ciasna, ale i nie szeroka. Ciepła i mokra, która wręcz błagała o ostre rżnięcie.

Chwyciłem ją za biodra i przyciągnąłem mocniej. Położyła się na stole, ulegając moim pchnięciom. Adam za to bardziej się zainteresował Elką, która siedziała już Grześkowi na kolanach. Zaszedł ją od tyłu i pochylił mocniej. To była pierwsza podwójna penetracja tego wieczoru. Wszedł w jej tyłek, a młoda Ela, niewinna studentka, aż zakwiczała. Wyszedł z niej demon, gdy poczuła oba kutasy głęboko w sobie. Ruszała mocno biodrami, mało wprawnie, bo to widać pierwsza taka jej sytuacja, ale z ogromnym zapałem. Gośka chwyciła mnie za twarz, kierując moje spojrzenie na siebie. Nie chciała się mną dzielić? Czy może to był kolejny etap wyzwania? Nie mam pojęcia.

Natalia z kolei ostro już dosiadała Michała. Jej duże pośladki głośno klaskały o jego biodra, a z ust wydawała ciche charczenie, przebijające się przez mlaskanie, wywołane ssaniem pały Stefana.

W końcu Gośka mnie dosiadła. Obejrzała się na Stefana i skinęła na niego głową. Wiedział, co robić. Stanął obok nas i wepchnął jej penisa w usta. Przymknęła oczy, mrucząc z przyjemności, gdy obciągała jego lśniącą już od śliny i śluzu pałę. Adam zaś stwierdził, że pora zwiedzić drugi tyłek. Gośka przyjęła go bez problemu. Ona wiedziała, jak dosiadać dwa kutasy. Poruszała biodrami miarowo, ssąc wciąż zapamiętale Stefanowi fiuta.

Nie wiem, jak długo to jeszcze trwało. Pamiętam tylko, jak Natalia ryczała, gdy dochodziła, a Elka niemal straciła przytomność, gdy Grzesiek zaczął ją pieprzyć na maksa. Zdecydowanie jednak najlepiej pamiętam, jak chętnie Gośka spijała spermę z naszych penisów, przyjmując każdy ładunek po kolei. Szczerze? Nawet nie chciałem iść na to wesele… Ale dla tych kilku godzin… warto było. 


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz