Z dziennika nimfomanki – raz, gdy udawałam dziwkę…

Z pewnością kochani stęskniliście się za opowieściami, jakimi Was raczyłam… Postanowiłam powrócić i to w wielkim stylu. Tym razem chciałam opowiedzieć, jak raz zarejestrowałam się na portalu dla pań, które zarabiają na swoim ciele. Nigdy nie kręciło mnie bycie prostytutką… ale raz miałam ochotę po prostu ją zagrać.

Stworzyłam więc profesjonalny anons, wrzuciłam kilka swoich fotek, także takich, gdzie moje piękne rude włosy kurtyną opadały na moje wielkie cycki. Podałam swoją kwotę… taką, żeby zachęciła każdego. Jednocześnie zaznaczyłam, że jestem wybredna w doborze klientów.

Dzwonili zarówno starzy napaleńcy, jak i młode ogiery, które przechwalały się, ile to już lasek zaspokoili. Aż w końcu zadzwonił on. Zaintrygował mnie od początku. Miał nosowy, głęboki głos, zapisaną w nim pewność… przy nim zrobiłam się najbardziej wilgotna. Powiedziałam mu „tak” i umówiłam się z nim w jednym z hoteli w naszym mieście. Ubrana w gorset, stringi i pończochy, z narzuconym płaszczem na siebie pojechałam na miejsce.

Kiedy usłyszałam, jak ktoś woła mnie po pseudonimie, jaki wymyśliłam, obróciłam się. Zdziwiłam się, gdy okazało się, że ów mężczyzną z pewnością w głosie okazał się sporo dojrzalszy niż ja facet, do tego nieco niższy ode mnie, jak byłam w szpilkach. Miał coś jednak w twarzy, co dalej mnie podkręcało, więc tylko stłumiłam parsknięcie i pokiwałam głową.

Po chwili mieliśmy już klucz i jechaliśmy na górę windą, po czym poszliśmy do pokoju.

– Szczerze mówiąc, gdy cię zobaczyłem, myślałem, że to jakaś podpucha, ale na tamtym portalu nigdy się nie zawiodłem…

– No widzisz? Ja mam niewielkie wymagania – zachichotałam i przygryzłam palec – po prostu bardzo lubię seks.

– To się dogadamy – zaczął rozpinać mój płaszcz. Widziałam, jak robił to pewnie. Dłonie mu nawet nie drżały, co było pewnym novum. Każdy facet bowiem zawsze się przy mnie stresował. Kiedy zrzucił go ze mnie, przycisnęłam jego twarz do moich piersi. Czułam jego zapach – całkiem przyjemne perfumy, zmieszane z męskim potem. Zaczęłam się od razu robić wilgotna.

– Zerżnę cię tak, że zapomnisz, jak masz na imię – wysapał, a ja roześmiałam się.

– Spróbuj, tatuśku. Zobaczymy, czy ci się uda mi chociaż trochę dogodzić.

Warknął coś pod nosem, obrócił tyłem do siebie i pchnął na łóżko. Leżąc, wypięłam pośladki i obejrzałam się. Oczy mi się rozszerzyły, gdy zobaczyłam, co wyrzucił na wierzch ze spodni. Był to zdecydowanie jeden z najbardziej imponujących widoków, jakie miałam okazję widzieć. Uśmiechnął się.

– Robi wrażenie, co? – złoił mnie po pośladkach rosnącą pałą.

– Ile ma?

– Całe 20 na długość i 15 w obwodzie – wsunął go pod pasek moich stringów. Sunął nim między pośladkami. Czułam, jak tężeje, twardnieje. To naprawdę był gigant. Nadstawiłam się mocniej. Chciałam go.

Zdarł ze mnie majtki, chwycił męsko nad biodrami. Wpuścił swojego wojownika w moją jamkę mocno i bez zawahania. Jęknęłam, czując, jak wdziera się głęboko. Zacisnęłam palce na pościeli i wypchnęłam dupcię do niego. Zaczął mocno ruszać biodrami. Zderzenia naszych ciał zagłuszały tylko moje jęki. Nie hamowałam się ani przez chwilę. Wyłam, krzyczałam… Pisnęłam, gdy chwycił mnie za włosy. Byłam jego klaczką, a on moim podstarzałym nieco, ale niezwykle jurnym ogierem.

Po chwili zmienił dziurkę. Ten wielki kutas jakimś cudem zmieścił się w mojej dupci. Wyłam, gdy go wsadzał, a wcale nie był delikatny. Przyjęłam go aż po jaja. Tkwił tak chwilę w bezruchu. Słyszałam, jak dyszał. W końcu zaczął nim ruszać. Moje pośladki mocno falowały w rytm jego ruchów.

Miałam jednak dość bycia bierną. Obejrzałam się ze złością i odepchnęłam go, by zaraz posadzić go na fotelu. Dosiadłam go przodem, wsadzając sobie jego wielką pałę znów w tyłek. Chyba na to nie był gotowy. Kiedy zaczęłam go ujeżdżać, patrzyłam, jak jego usta rozwierają się w zdziwieniu. Wstąpiła we mnie kurewka, która chce zaspokoić swojego klienta. Skakałam mocno na nim, fotel aż trzeszczał, a tatusiek tylko coraz głośniej dyszał.

W końcu zeszłam z niego. Zabrałam go do łazienki, gdzie umyłam jego buławę – wiadomo, higiena musi być. Po czym chwyciłam go w usta i prawdopodobnie zrobiłam mu najlepszego loda, jakiego miał w życiu. Rozmiar w tym przypadku nie miał znaczenia. Połknęłam go niemal z jajami, krztusząc się na nim, śliniąc mocno. Czułam, jak tam głęboko w gardle mi się spuścił, jak jego penis pracował. A on… jęczał przy tym głośno.

Pozwoliłam mu się uspokoić. Wyjęłam kutasa z ust i uśmiechnęłam się.

– Jesteś warta znacznie więcej – wydyszał, patrząc na mnie, spocony, z przekrwionymi oczami.

– Wiem… ale robię to dla zabawy – mrugnęłam do niego. I bynajmniej… jeszcze nie go nie zostawiłam.


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz