Ona zawsze była jakaś inna

opowiadanie ona zawsze była jakaś inna

To była klasa maturalna, akurat jechaliśmy ze szkoły odsapnąć tuż przed maturami. W końcu nie samą nauką człowiek żył. Nocowaliśmy w hostelu, w którym mieliśmy czteroosobowe pokoje. Na szczęście mogliśmy wybierać, z kim chcemy spać, choć oczywiście o koedukacji nie było mowy. Na tamten moment wolałabym się przytulić do swojego chłopaka, ale jak się nie ma, co się lubi… Byłyśmy zatem w pokoju ja, moje dwie przyjaciółki… i doszła jeszcze jedna dziewczyna, która zawsze trzymała się na uboczu. Zawsze była inna, praktycznie z nikim nie rozmawiała i to przez wszystkie klasy. Nawet jak próbowałyśmy ją wciągnąć w rozmowy, to nie było szans, by coś więcej z niej wydusić.

Już pierwszej nocy trochę poszalałyśmy. Koleżanka w bieliźnie przemyciła kilka małpek, to się zabawiłyśmy we trójkę. Spać więc poszłyśmy po pierwszej w nocy.

Nie wiem, która była godzina, kiedy przebudził mnie bardzo miły i zmysłowy dotyk. Z początku myślałam, że to mój Franek się zakradł do naszego pokoju. Uśmiechnęłam się do siebie, czując, jak język subtelnie przesuwał się po moich wargach sromowych. Przechodziły mnie lekkie dreszcze. A jeszcze mocniejszy mnie przeszedł w momencie, gdy poczułam, jak kolczyk na języku pieści moją łechtaczkę. Odkryłam szybko kołdrę i zobaczyłam ją. Tę dziwną.

– Alina – zapytałam szeptem. Nie chciałam robić jej wstydu przy innych dziewczynach – Co ty wyprawiasz?

– Tak bardzo się dzisiaj starałaś mnie przekonać do Was – szeptała, patrząc cały czas w moją cipkę – że chciałam się odwdzięczyć – powiedziała i zaczęła lizać dalej.

– Ale to nie tak… – westchnęłam, czując, z jaką wprawą to robi – To można piwo postawić, sok, kurwa wszystko…

– Nie podoba ci się? – wepchnęła język głębiej i zaczęła nim mocno obracać. Zagryzłam mocno wargi, starając się nie krzyknąć na całe gardło. Opadłam na plecy, zaciskając dłonie na poduszce.

– O Boże – wydałam z siebie po chwili cichy pisk.

Poczułam, jak jej dłonie gramolą się wyżej, pod koszulkę mojej piżamy. Jak dotykają moich piersi, sutków. Delikatnie je ściskała drobnymi palcami. Jednocześnie wciąż wywijała językiem, pieszcząc zakamarki mojej pochwy, o jakich nie miałam pojęcia. Rozkosz, jaka mnie przechodziła, była nieporównywalna z niczym, co wcześniej czułam. Spojrzałam na nią, na jej ciemną czuprynę, grzywkę, pod którą kryły się stalowe, chłodne oczy. Wcześniej nie dostrzegałam ich koloru. Teraz, w nikłym świetle, widziałam je doskonale.

Posłuchałam swojego ciała, które spragnione było tej pieszczoty. Docisnęłam jej głowę do szparki. Ssała, wylizywała i całowała na zmianę. Miałyśmy po 18 lat, a ona robiła to z taką wprawą, jakby lizała cipy co najmniej raz dziennie.

Po chwili wpełzła na mnie. Chwyciłam ją za pośladek. Był nagi, jędrny, tak miły w dotyku. Jej udo ocierało się o moją łechtaczkę, tak samo, jak moje o jej. Zaczęła mnie całować, tak namiętnie, jak nikt wcześniej. Co prawda przed nią było ledwie trzech chłopaków, ale w jej pocałunku było coś innego. Była czysta namiętność, łagodność połączona z drapieżnością. Na jej języku czułam smak swojej cipki. Podniecało mnie to niesamowicie.

Uniosła swoją bluzkę, odsłaniając przekute sutki. Pomyślałam: wow… jak to zajebiście wygląda… Zaczęłam je wylizywać. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale bardzo chciałam. Czułam wewnętrzny przymus do tego, żeby to robić. Silną chcicę, by z tą dziwną Aliną dojść…

Starałyśmy się być cicho, tym bardziej że przecież dziewczyny spały tuż obok, ale czasem nie dało się nie jęknąć. Tym bardziej, gdy poczułam znów jej palce na mojej szparce. Masowała mnie intensywnie, a ja… ja byłam wniebowzięta.

Coś się poruszyło. Zamarłyśmy w bezruchu, dysząc tylko cicho w swoje usta. Teraz widziałam w pełni, jak śliczną dziewczyną była. Słyszałyśmy kroki na korytarzu. Widać albo ktoś dokazywał, albo nauczyciele chodzili i pilnowali. Kto mógł jednak bardziej dokazywać niż my dwie? Po chwili nasze usta znów się zwarły, a jej palce znów krążyły po mojej szparce.

Nie chciałam być tylko bierna. To nie w moim stylu. Obróciłam się z nią, płynnie zeszłam na dół i zaczęłam wylizywać jej cipkę. Tam też miała kolczyk… Ostra laska, nie ma co. Skupiłam się na nim, wylizując przekłutą łechtaczkę. Nawet zabawne było to, jak Alina cicho popiskiwała. A ja sama byłam zdziwiona, jak wprawnie potrafię lizać szparki. Bez przechwałek, sprawiałam, że jej całe ciało wibrowało, a ona sama musiała silnie zaciskać usta, by się nie rozjęczeć na cały pokój.

Rozchyliłam palcami jej cipkę i wbiłam język głębiej. Lizałam wpierw góra, dół, aż w końcu zaczęłam kręcić delikatne kółka, starannie docierając wszędzie tam, gdzie mogłam tylko sięgnąć. Pachniała niesamowicie. Słodko, a jednocześnie wytrawnie. Rozepchałam ją dwoma palcami, a ta głupia pisnęła tak głośno, że aż się dziwiłam, że nikt się nie obudził.

Zaśmiałam się i pokręciłam głową. Weszłam na nią i znów nasze ciała zaczęły się o siebie ocierać. Napierałam mocniej udem na jej cipkę, a na jej twarzy widziałam, że jej niewiele brakowało do tego, by doszła. Nie pozostawała mi dłużna, bo też mocno docisnęła swoje szczupłe udo do mnie. Po chwili obie, zwierając się w silnym, namiętnym pocałunku, dochodziłyśmy mocno, zagryzając swoje wargi, by nie krzyczeć.

Na następny dzień nie rozmawiałyśmy o tym. Alina wciąż trzymała swoją rolę oddalonej nieśmiałej dziewczyny. Ale co noc przychodziła do mnie… I tak w sumie było między nami do końca szkoły. Później… nigdy więcej się nie widziałyśmy.


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz