Nigdy dotąd nie zaznałam rozkoszy

opowiadanie nigdy dotąd nie zaznałam rozkoszy

Mam prawie 40 lat na koncie i jestem już świadomą seksualnie kobietą… Jednak przez 22 lata dorosłości o seksie, a raczej… przyjemności płynącej z niego, nie widziałam praktycznie nic. Oczy mi dopiero otworzyło jedno, zupełnie przypadkowe zdarzenie. Byłam wtedy na wyjeździe w góry. Nocowałam w schronisku, gdzie w pokojach było po kilka łóżek. Mnie się trafiło akurat tak, że spałam z jedną młodą dziewczyną. Byłyśmy tylko we dwie, a trzy łóżka pozostawały jeszcze puste.

Jestem dość rozgadana, więc chętnie nawiązałam z nią kontakt. Widziałam, że i ona miała ochotę porozmawiać. Była bardzo rozemocjonowana i to mi się w niej też podobało. W sumie szybko przeszłyśmy od tematów dość prywatnych. Opowiadałam o swoich dwóch nieudanych małżeństwach, ona o tym, że też nie potrafiła się dogadać z żadnym facetem… Jej kolejne pytanie jednak zbiło mnie z tropu.

– Przeżyłaś kiedykolwiek orgazm? – spojrzała na mnie z taką przenikliwością, z jaką zerka na kogoś raczej osoba o bardzo dużym doświadczeniu życiowym. Zaniemówiłam, mierząc ją lekko wzrokiem.

– Nie, no… jasne, pewnie, że tak.

– Ale czy faktycznie? – przechyliła głowę – Widzisz, ja przez lata nie mogłam dojść. No, chyba że sama o to zadbałam – zachichotała – Ale z facetem? – pokręciła wolno głową.

Zaczęłam się zastanawiać. Myślałam intensywnie. Faktycznie mój pierwszy mąż był bardzo słaby w łóżku… w zasadzie to był trzask-prask i po krzyku. Nawet nie byłam dobrze wilgotna, kiedy on kończył. Drugi… drugi zaś był cholernie nieczuły. Sporo wtedy czułam, ale… czy faktycznie przeżywałam orgazm? Zaczęło do mnie docierać.

– Wiesz? – podjęłam w końcu powoli – nie pamiętam, bym kiedykolwiek przeżyła rozkosz. Taką faktyczną, że osiągnęłam orgazm… takie wiesz, spazmy, krzyki, jęki… fontanny tych, no… soków – parsknęłam, zażenowana tym, jak mi trudno o tym mówić. Spojrzałam na nią… i zobaczyłam w jej oczach współczucie

Kiedy wstała z łóżka, nie myślałam jeszcze o tym, co się wydarzy. Podeszła do mnie i usiadła obok. Objęła mnie ramieniem. Nie jak koleżankę czy siostrę… bliżej. Zdecydowanie bliżej. Spojrzałam na nią, a ona patrzyła mi w oczy. Jej usta wydały się nagle przejmująco czerwone jak dojrzałe maliny. Gdy je zwilżyła językiem, mimowolnie rozchyliłam swoje wargi. Przywarła do nich, miękko całując mnie. Objęła mnie mocniej. Poczułam, jak jej palce zaciskają się na moim ramieniu. Westchnęłam cicho, mimo że wciąż dociskała swoje usta do moich ust. Oczy miałam zamknięte, choć bardzo chciałam je otworzyć. Przecież nie byłam lesbijką! Nie byłam?

Kiedy przestała, odsunęła się lekko ode mnie. Uśmiechnęła się bezczelnie – Ściągaj spodnie.

– Słucham? – zapytałam z niedowierzaniem.

– Słyszałaś – chwyciła mnie za klamrę i zaczęła ją rozpinać, po chwili guziki – ściągaj je, natychmiast…

Pomogłam jej. Rzuciłam spodnie na podłogę. Po chwili spadły na nią jej spodenki. Nasze majtki. Leżałam już na łóżku, z kolanami zgiętymi do góry, udami rozchylonymi na boki. Przygryzałam  paznokieć, czując, jak jej język świdrował moją szparkę. Drugą dłonią mierzwiłam jej włosy, dociskając jej głowę do mojego łona. Poruszałam biodrami w rytm, zupełnie instynktownie, bezwiednie. Czułam, jak pracowała ustami na mojej łechtaczce, a jej palce wnikały między moje wargi. Dyszałam coraz głośniej. Czułam, że się pocę. Kropelki spływały po moim czole na skronie.

W końcu chwyciłam oburącz jej głowę. Patrzyłam w dół, jak sumiennie mnie wylizuje i zerka, czy jest mi przyjemnie. Moja twarz wyrażała wszystko. A ona się tylko znów bezczelnie uśmiechała i lizała mocniej. Zarzuciłam jej nogi na ramiona, przyciągnęłam bliżej. Chwyciłam oburącz za piersi, ugniatając je, masując. Sutki sterczały mi tak mocno… myślałam, że zaraz eksplodują. Eksplozja jednak przyszła z innego miejsca.

Wierzgnęłam mocno. Podrzuciło mną, a ona wciąż się mnie trzymała. Wydałam z siebie głośny jęk, wyginając ciało w łuk… i zamarłam tak, opierając się na pośladkach i szczycie głowy. A ona nie przerywała. Kolejna eksplozja. Silniejsza. Podrzuciło mną znów. Moje uda zacisnęły się na jej głowie. Moje dłonie ściskały niemal boleśnie piersi. Ale ten ból był inny… przyjemny… Nie wiem, kiedy. Zasnęłam.

Gdy się obudziłam. Jej już nie było. Teraz, tak naprawdę, zastanawiałam się, czy to nie był sen. Jednak mokra pościel i materac wyraźnie dowodził tego, że jeśli to była nocna mara… to wyjątkowo realistyczna.


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Powiązane opowiadania

Dodaj komentarz

5 komentarzy

  • Zbogey

    Ta dziewczyna to jak dobry duch normalnie

  • Evqa

    Fajne opowiadanie 🙂 Pomyśleć, że faktycznie wiele kobiet pewnie zmaga się z tym, że ich facet nie potrafi odpowiednio okazać im adoracji, nie mówiąc o dostarczeniu odpowiednich wrażeń w czasie seksu. Szczęście, że siostry są aktywne i czasem idą na ratunek 😀

  • Moniqka

    Raz mi się zdarzył taki orgazm, że zasnęłam niemal od razu po nim. Fakt, że my kobiety często lepiej wiemy od mężczyzn, czego oczekujemy. Dlatego tak wiele dziewczyn eksperymentuje na studiach. Sama przeżyłam takie chwile i nigdy nie zapomnę, jak jedna koleżanka mnie wylizała. Miodzio!

  • MlodyGary

    Super! Podoba mi się, więcej takich opowieści proszę 🙂

  • Pi0trullo

    Wow… jak to czytam, to sama mam wrażenie, że przygoda z jakąś laską dałaby mi więcej radości niż z dotychczasowymi partnerami… Na samą myśl o tym robię się mokra.