Seksowna córka sąsiadów

opowiadanie seksowna córka sąsiadów

Swojego czasu rodzice kupili mi mieszkanie, w którym mieszkałem jako student. Tutaj też zaczynałem swoje pierwsze kroki w swojej karierze. Miałem zaprzyjaźnionych sąsiadów, z którymi dobrze żyłem. W trakcie moich studiów urodziła się im córka. Natalia, bo tak miała na imię, kiedy wyprowadzałem się z mieszkania do domu, miała pięć lat. Zapamiętałem ją jako sympatyczną i rzutką dziewczynkę.

Los chciał, że po czternastu latach musiałem wrócić do tego mieszkania na pewien czas. Poszedłem odwiedzić starych przyjaciół i mocno zdziwiłem się, gdy drzwi otworzyła mi zupełnie ładna i zupełnie kształtna młoda kobieta o rzutkim spojrzeniu i ładnych, wyraźnie miękkich wargach. Uśmiechnęła się na mój widok.

– Dzień dobry… – zawahałem się – przepraszam, czy… państwo Mielczarek już tu nie mieszkają?

– Panie Wojtku, no co pan? – dziewczyna roześmiała się – Nie poznaje mnie pan? To ja! Natalia.

– Matko… Natalka! – pokręciłem głową z niedowierzaniem – Byłaś takim szkrabem…

– Byłam, ale cóż… już dziewiętnaście lat już mam na karku.

– Na karku – roześmiałem się – Jak to brzmi! Przez ciebie poczułem się staro.

– Niesłusznie – uśmiechnęła się do mnie i zaprosiła do środka. Jej rodzice byli w domu. Przywitaliśmy się serdecznie i usiadłem. Rozmawialiśmy pewien czas, gdy Natalia dołączyła do nas. Zaskakiwało mnie to, jak wiele w tej dziewczynie się zmieniło. Teraz była kobietą. Piękną, wygadaną. Rodzice nie szczędzili kasy na jej wykształcenie, co było widać. To mnie pociągało w niej dodatkowo.

Zasiedziałem się do późnego wieczora, po czym się rozeszliśmy. Od tamtej pory myślałem o tej dziewczynie. Zdecydowanie zbyt często, by przejść nad tym do porządku dziennego. Z drugiej strony byłem świeżym rozwodnikiem, więc co się dziwić, że miałem swoje potrzeby. A tutaj… młoda panna o tak kształtnym ciele.

Minęło kilka tygodni. Bywałem u nich kilka razy, rozmawiałem z nią, napawałem oczy jej widokiem. W końcu postanowiłem zaryzykować. Jednego dnia poszedłem i zapukałem do drzwi. Wiedziałem, że jej starych nie ma. Otworzyła mi. Ubrana w krótką kieckę. Musiała przed chwilą wrócić ze szkoły, bo torba z zeszytami leżała przy drzwiach.

– Panie Wojtku, rodziców nie ma.

– A to ja nie do rodziców… ja właściwie do ciebie, bo mam pewien problem?

– Jak bym mogła panu pomóc? – patrzyła na mnie zdziwiona.

– Mam jakiś taki wymyślny telewizor i trochę go nie ogarniam – roześmiałem się – Mogłabyś pomóc?

Uniosła brwi jeszcze wyżej, zaskoczona. Skinęła głową i poszliśmy do mnie.

– Widzę, że zdążył już pan co nieco zmienić? – rozejrzała się po wnętrzu.

– Pamiętasz, jak tu było wcześniej?

– Owszem – kiwnęła głową. Przysiadła na podłodze przed telewizorem. Chwyciła za pilota i zaczęła coś ustawiać na telewizorze. Nalałem nam wody, podciągnąłem krzesło i usiadłem obok niej. Zaproponowałem jej również, ale nie chciała. Rozmawialiśmy o pierdołach, jak i innych, powiedzmy ważniejszych rzeczach. Z tej perspektywy miałem doskonały wgląd w jej dekolt, a miała się czym pochwalić.

Minęła może godzina. W końcu odłożyła pilot – Wie pan co, panie Wojtku? Na mój gust wszystko ustawione i było już wcześniej – spojrzała na mnie bystro – Po co mnie pan właściwie zaprosił?

Uśmiechnąłem się – Inteligentna jak diabli od samego początku. Może po prostu chciałem z tobą porozmawiać?

– Porozmawiać? – zapytała – Czy może… – wzruszyła ramieniem – Nie wiem, pogapić się mi w cycki?

– Słucham?

– Niech pan nie udaje. Widziałam, jak pan patrzył na mnie zawsze, jak był u nas.

– Cóż… – odchrząknąłem – Jesteś śliczną młodą dziewczyną. Dla mnie, kiedy dobijam już 45 lat… to rarytas, spojrzeć na taką dziewiętnastkę.

Roześmiała się – No wie pan co? Bo powiem rodzicom… – przygryzła wargę i wstała – Chyba powinnam już iść.

Westchnąłem. Na co ja liczyłem? Patrzyłem, jak wstaje. Jak się przeciąga, wyprężając śliczne piersi do przodu.

– Skorzystam jeszcze tylko z łazienki – powiedziała i poszła do niej. Po chwili dotarło do mnie… przecież miała kilka kroków do góry. Nie słyszałem, żeby trzaskały drzwi wejściowe. Nie było jej też w łazience. Gdy zajrzałem do sypialni, leżała tam, naga. Zupełnie. Ocierała nogę o nogę, trzymając dłonie na piersiach. Jej włosy leżały rozrzucone na poduszce. Stanąłem w drzwiach i patrzyłem na nią przez chwilę.

– Długo każe mi pan czekać?

– Robiłaś to już? – zapytałem, ściągając t-shirt. Potrząsnęła głową przecząco. Dziewica, pomyślałem, ależ szczęście…

Rozebrałem się i wszedłem na łóżko, powoli, między jej nogi. Przesunąłem dłonią wzdłuż jej nogi, dotknąłem wnętrza ud. Mimo że nie uprawiała nigdy seksu, wydawała się niezwykle chętna. Dotknąłem jej cipki, która była już ciepła i wilgotna. Stęknęła cicho, patrząc na mojego nabrzmiewającego fiuta.

– Pierwszy, jakiego widzisz na żywo?

– Nie… koledze już trzepałam, ale nie miał takiego…

Zaśmiałem się. Nie należałem do jakiejś wyższej ligi, ale widać na dziewczynie robił wrażenie. Szybko stała się mocno wilgotna.

Wchodziłem w nią wolno, czując, jak jej szparka powoli rozstępuje się przede mną. Cicho pojękiwała do mojego ucha. Jej nagi biust ocierał się o mój tors. Była tak ciasna, słodka, a jednocześnie tak chętna.

W końcu byłem w niej cały. Rozkosz, jaka płynęła od jej młodej cipki, była nieziemska. Ona sama okazywała się bardzo świadoma swojej seksualności. I była spragniona pieszczot. Ustami i językiem wypieściłem całą skórę jej ciała.

Pieprzyliśmy się na wszystkie znane mi sposoby. Wykazała się też niemałą odwagą i oddaniem – gdy dochodziłem, wszystko posłusznie połykała, uśmiechając się przy tym szeroko. Przestawałem żałować, że przeniosłem się z powrotem do tego mieszkania. Tym bardziej że wykorzystywaliśmy każdą okazję, gdy nie było jej starych.


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz