Zawsze chciałam być dobrą pielęgniarką

opowiadanie zawsze chciałam być pielęgniarką

Od dziecka marzyłam o tym, żeby być pielęgniarką. Moja mama nią była i choć widziałam, jak wiele pracy ją to kosztowało, to zawsze budziło mój podziw jej ciepło i cierpliwość do ludzi. Postanowiłam, że chcę być taka sama.

Tak się stało, że skończyłam pielęgniarstwo, lecz zamiast pójść do publicznej kliniki czy szpitala, wylądowałam w prywatnym ośrodku geriatrycznym. Kto bardziej potrzebuje naszej pomocy, jak nie osoby, które po prostu swój czas już przeżyły i wciąż często nie mogą pogodzić się z tym, że już większość ich sił minęła? Dlatego postanowiłam się im poświęcić.

Tym bardziej że pacjenci mnie lubili. Jestem miłą i ładną dziewczyną. Może mam lekki brzuszek, ale przy tym nie mogę narzekać na brak cyca i wydatne biodra. Do tego zawsze dbałam o lekki makijaż, by podkreślić naturalny urok.

Pan Janek był wyjątkowo uroczym dojrzałym mężczyzną. Miał 76 lat, kiedy się u nas pojawił. Teraz dobijał osiemdziesiątki i rzadko kto go odwiedzał. Niejednokrotnie było mu przykro z powodu samotności, dlatego starałam się mu poświęcać jak najwięcej czasu. Rozmawiałam z nim, żartowałam, zachęcałam do aktywności z innymi pensjonariuszami.

Jednego dnia mocno mnie jednak zaskoczył. Pomagałam mu przy myciu, czemu się oddawał z wielkim upodobaniem. Często sobie nawet żartowaliśmy, że jest bezwstydny, że się rozbiera przed tak młodą kobietą. Cóż… tym razem okazał się naprawdę bezwstydny. Gdy myłam jego tors, nagle poczułam jego dłoń na swojej piersi. Spojrzałam na niego zaskoczona.

– Panie Janku, co pan robi? – zapytałam bardziej zdziwiona niż zdenerwowana.

– Kochana… ty masz takie młode i jędrne ciałko… chciałem tylko poczuć, jakie ono jest w dłoniach…

Uniosłam brwi zaskoczona. Patrzyłam na niego, milcząc.

– Co mi zostało? Teraz to nawet mi nie stanie, to sobie przynajmniej pomacać albo popatrzeć mogę.

– Proszę się nie wygłupiać – parsknęłam i pokręciłam głową, choć doskonale wiedziałam, jakie choroby go wyniszczały. Przeprosił mnie tylko ładnie, ale ja już zaczęłam główkować.

Faktycznie, na ile on mógł teraz liczyć? Zmiany miażdżycowe, jak i fajki skutecznie zniszczyły jego naczynia krwionośne i nawet nie mógł mu solidnie stanąć… ale za to mógł sobie popatrzeć. Pomyślałam więc… co mi zależy?

Wyjrzałam na korytarz. Ostrożnie rozejrzałam się w każdą stronę, po czym zamknęłam drzwi i przekręciłam klucz w zamku.

– Panie Janku… mam coś dla pana…

– Co takiego, skarbie? – zapytał wyraźnie zaskoczony.

Wyjęłam telefon z kieszeni. Włączyłam jakąś muzykę, taką starszą, lekko rockową, przy której da się tańczyć. I zaczęłam to robić. Poruszałam biodrami, powoli rozpinając fartuch. Odsłaniałam skryty pod nim ciasny T-shirt z głębszym dekoltem. Uśmiechnęłam się, gdy widziałam, że się poprawia na łóżku, siadając wygodniej.

Obróciłam się tyłem do niego i zakręciłam lekko tyłkiem. Zdarłam z siebie fartuszek i rzuciłam go na bok. Zmysłowo zawinęłam biodrami na boki, sunąc po pośladkach palcami. Dałam sobie klapsa, obejrzałam się i oblizałam palec, patrząc prosto w te starcze, smutne oczy, w których teraz zatliła się iskierka podniecenia.

Wygięłam się mocno w dół, stojąc na wyprostowanych, lekko rozchylonych nogach. Wypięłam się mocno, po czym zaczęłam płynąć dłońmi w górę, po wewnętrznej stronie nóg. Sama się zaskoczyłam, jak bardzo podniecające się to dla mnie zrobiło… Taniec dla staruszka… Kto by pomyślał?

W końcu znów stanęłam przodem do niego. Ujęłam w dłonie piersi. Widziałam, jak sobie masował penisa pod kołderką.

– Grzeczny chłopiec – zachichotałam i w nagrodę ściągnęłam koszulkę, odsłaniając pełny biust. Nawet widziałam, że coś mu tam urosło… byłam więc z siebie tym bardziej dumna.

Zaczęłam rozpinać spodnie, zawinęłam znów tyłkiem w trakcie, lekko się pochyliłam wprzód i ściągnęłam spodnie do połowy pośladków. Zaświeciłam nimi, aż usłyszałam westchnienie pełne zachwytu. Roześmiałam się i ściągnęłam spodnie wraz z majtkami.

– To teraz bonus, panie Janku – szepnęłam i usiadłam przed nim, na jego łóżku. Rozkraczyłam się mocno, odsłaniając swoją cipkę z paskiem nad nią. Patrzył w nią tak, jakby ujrzał w niej młodość albo najpiękniejszy cud świata. Nie schlebiało mi to aż tak bardzo. Wiedziałam, że byłam atrakcyjna, a on… nie miał okazji zobaczyć szparki od dłuższego czasu.

Zaczęłam ją masować. Sunęłam palcem wzdłuż dziurki. Była mokra, bardzo. Czułam pod palcami, jak śluz dawał gładki poślizg. Oblizałam opuszki z niego i zatopiłam palce głębiej w szparkę, cicho pojękując przy tym. Widziałam, jak on odsłonił się. Skromny fiutek, który dodatkowo miał utrudnione zadanie przez choroby krwionośne, i tak dzielnie sobie radził, stojąc i dając się pieścić.

Na ten widok przyspieszyłam. Mocno masowałam łechtaczkę, wywołując u siebie coraz głośniejsze jęki i krzyki podniecenia. Masowałam silnie piersi przy tym, sama czując, jak wiele podniecenia dostarcza mi ta sytuacja. Przez cały ten czas posyłałam mu buziaki, zapewniałam o tym, że taki staruszek, a taki jurny… Pan Janek był w siódmym niebie i to ja go tam zaprowadziłam.

Dowiedz się również czym jest ons?

Sama nawet zaczęłam sobie wyobrażać, że jest sprawniejszy i daje mi radę. To wznosiło mnie na wyżyny rozkoszy. Masowałam się coraz silniej, a i on nie ustępował. Kiedy ja zaczęłam jęczeć przy orgazmie, solidnie penetrowałam się dłonią. Patrzyłam na niego, patrzyłam, z jakim zaangażowaniem się masował… aż w końcu się spuścił. Nie był to wybitny strzał. To raczej kilka kropel białego płynu, który spłynął po fiutku na jego dłoń.

Uśmiechnęłam się ciepło. Zeszłam z łóżka i podeszłam do niego. Ucałowałam go w czoło.

– Dobrze się pan spisał, panie Janku…

Spojrzał na mnie. Był uradowany jak dziecko. Widziałam to także w jego oczach. Ubrałam się więc i wyszłam ze świadomością, że jestem dobrą pielęgniarką. Oddaną swoim pacjentom. Niemal bez granic. 


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz