Nie mogłam się powstrzymać, gdy mój zięć brał kąpiel

opowiadanie mój zięć brał kąpiel

Od pewnego czasu moja córka spotykała się z pewnym młodym, bardzo przystojnym mężczyzną. Jest rok od niej starszy, więc ma 21 lat. Wysoki, umięśniony. Z tego, co zrozumiałam, ćwiczył jakieś sztuki walki. Judo albo coś. Często u nas nocował. Czasem słyszałam za ścianą, jak się kochali. Kochali… rżnął ją tak, że jęczała na pół osiedla. Nawet raz sąsiadka zwróciła mi uwagę, a mieszkamy w domu jednorodzinnym…

Nic dziwnego więc chyba, że sama byłam ciekawa, co też ten młody adonis potrafi? I raz nadarzyła się okazja. Córka akurat wyszła do sklepu, a on został. Był po ćwiczeniach i chciał się wykąpać. Zrządzenie losu… czy zwykły przypadek sprawiły, że zostawił otwarte drzwi, a właściwie nawet lekko uchylone. Przechodziłam akurat obok, gdy się rozbierał przed wejściem do wanny. Zawiesiłam na nim oko. Gdy zobaczyłam, co mu zwisa między nogami, gorąco uderzyło do mojej głowy i cipki. Uważałam zawsze, że mój mąż był solidnie obdarzony, ale on? On miał prawdziwego kolosa, zwieńczonego grubą główką. Patrzyłam na niego i robiłam się mokra. Nie trwało to nawet kilku minut, gdy byłam już gotowa na to, by mu się oddać.

Dowiedz się również co to jest ons?

Mimo wszystko wciąż stałam przy drzwiach, patrząc na jego idealnie wyrzeźbione ciało, krągłe, twarde jak skała pośladki i silne ramiona. Wyobrażałam sobie, że mnie nimi obejmuje. Jak chwyta tymi dłońmi moje biodra, przyciąga mnie i nabija na tę swoją pałę…

Poczekałam, aż wszedł do wanny. Zastanawiałam się, jak daleko jest Agata, moja córka. Stwierdziłam, że zaryzykuję. Że to przecież tylko chwilkę. Że chcę go ledwie posmakować, a nie odbić go jej… Choć chętnie bym go gościła między nogami jak najczęściej, przypominając sobie to, jaki użytek robił z tego fiuta, gdy pieprzył moją córkę.

Weszłam po cichu. Moją przewagą był fakt, że włączył sobie jakąś muzykę na telefonie. Serce biło mi jak oszalałe, z jednej strony zastanawiałam się, co mi odbiło, z drugiej… miałam już przed oczami wizję tego, jak mnie bierze, silny młody byk.

Podeszłam do niego od tyłu. Wanna nie stała bezpośrednio przy ścianie, nic też nie stało od wezgłowia, więc mogłam stanąć za nim… napawałam się jego widokiem, dotykając swoich piersi. Słyszałam, jak cicho sobie nucił do muzyki. Przyglądałam się, jak dotykał swojego ciała, jak wielki penis spoczywał lekko wygięty na jego brzuchu. Wyciągnęłam wpierw jedną rękę, później drugą. Chwyciłam go za ramiona i zaczęłam delikatnie masować.

– Mmm myszko – uśmiechnął się. Chyba miał przymknięte oczy – Ty to wiesz, co lubię… po treningu masaż… dawno tego nie robiłaś.

Milczałam, kontynuowałam ugniatanie, głęboko oddychając, by nie zemdleć. Z każdą chwilą jednak, gdy widziałam, że mu przyjemnie, nabierałam pewności. Masowałam coraz silniej, bardziej zdecydowanie, sięgając dłońmi też do jego klatki.

– Mogłabyś mi coś innego też wymasować…

– A chcesz? – zapytałam szeptem, tuż przy jego uchu. Poderwał się lekko, obejrzał się na mnie i zmierzył spojrzeniem. Stałam tam, spokojnie, choć wewnątrz cała się telepałam.

– Pani Beato… co pani robi?

– Wybacz, Damianku, ale jak cię zobaczyłam… nagiego, tak idealnego…

– Uważa pani, że jestem idealny? – uniósł na mnie spojrzenie. Zlustrował dokładnie moje ciało. Musiał dostrzec, że stoją mi sutki, bo się uśmiechnął, zawieszając wzrok na biuście. Westchnęłam cicho, zniecierpliwiona…

– To… chcesz, żebym ci coś wymasowała?

Przygryzł lekko wargę. Zastanawiał się przez chwilę. Po kilku minutach oparł się znów o wannę. Podeszłam do niego z boku. Widziałam już, że jego penis nabierał konkretnych kształtów i rozmiarów. Westchnęłam cicho z podziwem, co mu najwidoczniej pochlebiało. Usiadłam na brzegu wanny i złapałam w dłoń jego kutasa. To było czuć, że należy on do prawdziwego mężczyzny. Mimo że jeszcze nie stał w pełni, był już twardy. Sunęłam palcami po nim w górę i w dół. Ściągnęłam skórkę z żołędzi, dzięki czemu mogłam się mu lepiej przyjrzeć.

Roześmiałam się, gdy rozparł się bardziej w wannie, wystawiając z niej nogi z jednej strony i podkładając dłonie pod głowę. Zaczęłam miarowo ruszać dłonią w górę i w dół. Patrzyłam, jak jego penis rośnie do wprost dla mnie niewyobrażalnych wcześniej rozmiarów. Musiał mieć co najmniej 19 centymetrów długości. Po chwili chwyciłam go w obie dłonie i mocno masowałam. Splunęłam dla lepszego poślizgu, woda jednak nie dawała dość dobrego efektu. Patrzyłam, jak jego twarz się zmienia, napina i rozluźnia na zmianę. Wewnątrz cała płonęłam, najchętniej bym po prostu weszła do niego do tej wanny i dała mu się zerżnąć jak młoda trzpiotka. A przecież byłam o 25 lat starsza od niego.

Oddychał coraz głębiej i głośniej. Wyraźnie nie straciłam jeszcze swoich zdolności, mimo że już od lat nie mam męża. Pochyliłam się i chwyciłam główkę jego penisa w usta, ssąc ją mocno. Zaczął postękiwać, a ja czułam, jak robi się mokry. Ssałam mocno, z zaangażowaniem trzepiąc jego wielką pałę. Jedną ręką sięgnęłam do jąder i masowałam je lekko. Widziałam, że końcówki moich włosów lekko zanurzyły się w wodzie i poskręcały… Miałam tylko nadzieję, że Agata tego nie zauważy.

Kiedy zaczął tryskać, połykałam wszystko z wiernym oddaniem. Chciałam… chciałam przez chwilę być lepsza od córki, by dostrzegł we mnie seksowną kobietę. Jęczał i puścił tego dużo, więc widocznie musiało mu się spodobać. Oblizałam się i przełknęłam resztę spermy, uśmiechając się do niego.

– Mamo! – usłyszałam z dołu – Gdzie jesteś?

Ogarnęłam się szybko. Dałam Damianowi jeszcze całusa na koniec i zostawiłam go, z opadającą pałą, której pragnęłam w sobie. Nie tym razem… ale jeszcze cię dopadnę, pomyślałam.


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz