Mąż wyzwolony

opowiadanie mąż wyzwolony

Zawsze miałam mojego męża za strasznego zazdrośnika. Nawet w pewnym momencie przestało mnie to dziwić, bo facet okazał się w łóżku dość przewidywalny i nudny. Do tego długo pracował, czasem mnie zaniedbując. Nie trzeba było więc długo czekać, aż znalazłam sobie kogoś, kto rozumiał moje potrzeby jako kobiety. A Tomek był naprawdę dobry w łóżku. Fakt, że czasem wydawał się… strasznie delikatny, ale historia, która się naszej trójce przytrafiła, wyjaśniła, czemu tak było. A i ja sama spojrzałam na mojego towarzysza życia.

Tomek był akurat ze mną w łóżku, zabawiając się na ostro, kiedy Grzesiek wrócił wcześniej z pracy. Wszedł do naszej sypialni i stał w drzwiach, patrząc, co się między nami działo.

– Mogłaś powiedzieć, że kręci cię zabawa w więcej niż parę – wypalił w końcu, a my… schowaliśmy się pod kołdrą. Patrzyłam na niego przerażona. To nie tak jak myślisz? To głupie… Parsknęłam w myślach. Oczywiście, że było właśnie tak… – Dobra jest przynajmniej? – podszedł bliżej łóżka.

Tomek patrzył to na mnie, to na niego. Grzesiek ściągnął marynarkę, krawat… zdziwiłam się, kiedy zaczął rozpinać koszulę.

– Grzesiu, ja… – wyszeptałam.

– Zamknij się, nie rozmawiam teraz z tobą – wychrypiał i ściągnął koszulę – To co? Dobra jest?

– T-tak… -Tomek pokiwał energicznie głową – Jest bardzo dobra.

– Też mi się zawsze tak zdawało, ale w ostatnich trzech latach – rzucił koszulę na podłogę – wydawała się, że jest jak kłoda – rozpiął pasek i spodnie – Ale jeśli jest dobra…

– Grzesiek, co ty robisz? – zmarszczyłam brwi.

– No jak co? Dołączam – uśmiechnął się nieznacznie. Był wściekły na mnie. Widziałam to po jego oczach. Z drugiej jednak strony… inaczej wyobrażałam sobie to, jak reaguje zazdrosny mąż.

– Proszę pana, ja… – Tomek wycofał się.

– A ty co? Pękasz? – zaśmiał się i ściągnął spodnie wraz z bielizną. Jego penis mocno już stał – Nie chcesz się zabawić we troje?

– Ale…

– Nie ma „ale” – Grzesiek gruchnął – Ja chcę się zabawić. Skoro jesteśmy już tu we troje, nie psujmy tego – wszedł do łóżka i zaczął mnie dotykać. To było coś innego, niż do tej pory czułam od niego. Jego ruch był zazdrosny, pewny, pełen pożądania, a jednocześnie jakiegoś pierwotnego gniewu. Podobało mi się to. Chwyciłam jego pałkę i zaczęłam masować.

– A ty? – skinął na Tomka – Na co czekasz?

Obrócili mnie na bok. Grzesiek był z przodu, Tomek z tyłu. Dotykaliśmy siebie nawzajem, rozpieszczaliśmy swoje ciała. To było w pewien sposób chore. Grzesiek złapał mnie na zdradzie. Powinien mnie zabić… zamiast tego po chwili obaj byli we mnie. Mój mąż jednak na tym nie poprzestał. Chwycił Tomka za tyłek i przycisnął go mocniej do mnie, samemu wchodząc bardziej zdecydowanie. Ominął moją twarz, moje usta… i zaczął całować się z nim! Patrzyłam kątem oka, jak ich wargi się zwierają. Posuwali mnie, a jednocześnie całowali się namiętnie, jak kochankowie.

– Zmieńmy pozycję – zaordynował Grzesiek. Tomek nie wiedział, co go czeka. Ja tylko poczułam, jak mój drogi towarzysz życia wyszedł ze mnie i położył się za kochankiem. Usłyszałam, jak stęknęli głośniej. Tomek chyba nie był na to gotowy, gdy Grzesiek spenetrował jego tyłek.

To wszystko było już nie chore, a dziwne. Zupełnie. Mój kochanek był we mnie, a w nim… mój mąż. Tworzyliśmy w tym momencie jakąś dziwną jedność. I chyba się w tym odnaleźliśmy. Nasze ciała były spragnione pieszczot, a we trójkę mogliśmy dać sobie ich znacznie więcej.

Prawdziwe wyzwanie nadeszło, gdy dosiadłam Tomka. Grzesiek przyklęknął za mną i wszedł na drugiego w moją szparkę. Podwójna penetracja… marzyłam o tym, ale nie sądziłam, że przeżyję to z moim mężem. A w niego coś wstąpiło. Zaczął mnie tak silnie posuwać, że oboje z Tomkiem wyliśmy z podniecenia.

Wyglądało to tak, jakby to Grzesiek uczył nas tego, jak wygląda rozkosz. Śmieszne, prawda? Przecież tego szukałam w objęciach obcego mężczyzny. Tymczasem mój mąż… potrzebował bodźca. Innego faceta w łóżku, by się wykazać. I był nad wyraz męski w tym, co właśnie robił. Pieprzył nas oboje jak dziewice, skupiając się jednocześnie na swojej przyjemności. Kiedy skończył, a trwało to dość długo, po prostu wyszedł z sypialni. Leżeliśmy z Tomkiem zupełnie skołowani tym, co się stało. Jednocześnie pokochałam Grześka jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. I zrozumiałam, jaki skarb mam pod dachem. 


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Powiązane opowiadania

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Adamox

    Ja od dłuższego czasu myślę o cuckoldzie z moją dziewczyną. Czasem nawet myślę, jak jej to zaproponować. Samo opowiadanie to dla mnie mega inspiracja… Może nawet naraić jej takiego typka, co by ją poderwał, popodglądać ich, a później samemu dołączyć? Jak myślicie?

  • JAcorex

    Skąd taka ocena? Mi się podoba

  • JoasiA

    Wątpię, by taka sytuacja gdziekolwiek i kiedykolwiek miała miejsce, choć sama fantazja nie jest zła 😉 Trochę kochanek został za bardzo sprowadzony do zbyt biernej roli, mógł się wykazać większą inwencją. Ale ogólnie to opowiadanie OK

    • Alexander

      Osobiście jestem dość wyzwolony i powiem ci, że jeśli facet albo laska, którą przyprowadziłaby moja dziewczyna do łóżka, by mi się spodobała, to pewnie by się skończyło podobnie. ale nie wiem, czy byłbym gotowy na takie odważne sceny z gościem, jak tu opisane 😛