Gdy Napoleon wrócił do Józefiny

opowiadanie gdy napoleon wrócił do józefiny

Być może słyszałeś już kiedyś tę historię… jednak pozwól, że opowiem Ci, jak mój ukochany raz wrócił do domu. Nim przybywał z powrotem do pałacu ze swoimi żołnierzami, pisał pierw list do mnie… Zawsze, gdy był już niedaleko, pisywał „Józefino, nie obmywaj się przez kolejne dni. We trzy doby będę u Twego łoża”. Tak też było i tym razem.

Napoleon wszedł do komnaty, rozpinając już mundur, zzuwając buciory z nóg.

– Już stąd czuję twój zapaszek – uśmiechnął się. Przeczesał włosy. Ja leżałam na łóżku w halce, gładząc piersi przez materiał. Był demonem seksu. Był mistrzem. To, co robił z językiem, ze swoją szpadą, z dłońmi, które wędrowały po swojej ciele, odkrywając kolejne mapy skarbów… To była istna magia…

– Czekałam na ciebie. Zrobiłam, jak rozkazałeś, mój panie.

– Czuję – podszedł, rozwiązując koszulę. Zrzucił ją z siebie, ujawniając swoje umięśnione, owłosione ciało. Usiadłam na skraju łóżka. Położyłam dłonie na jego ramionach i przesunęłam nimi w górę. Patrzyłam, jak jego pierś unosiła się w oddechu. Dyszał z podniecenia. Nie trzeba było długo szukać i czekać. Jego spodnie wyraźnie pokazywały, czego on pragnął. Spłynęłam palcami po kędziorkach, jakie wyrastały na jego torsie. Chwyciłam za guziki, uśmiechając się szeroko. Patrzyłam mu śmiało w oczy, jako jedyna. Wielkiemu cesarzowi Francji, który w łóżku, choć był mym panem, potrafił ulec niczym dziecko.

Gdy rozpięłam jego spodnie, zdarłam je wraz z gaciami. Jego słodki pistolet miłości wymierzony był wprost we mnie. Jak zwykle, zachwyciłam się nim na nowo i ujęłam go w dłoń. Oblizałam go od samych jąder aż po mokry już czubek. Objęłam czule ustami, zerkając wciąż mu w oczy i zaczęłam ssać. Miarowo, wolno, nie zapominając o dwóch kulach armatnich, jakie wisiały w jego worze. Rozpieszczałam je dłońmi i palcami. On również przez te kilka dni się nie obmywał. Miał specyficzny zapach. To była mieszanina jego własnego i końskiego potu. Zawsze wtedy czułam ogromne podniecenie. Pachniał jak prawdziwy żołnierz. Jak mężczyzna. Jak dziki ogier, gotowy do pokrycia swej klaczy.

Gdy ssałam, trzymał mnie za włosy. Kręciłam językiem i ustami kółka wokół jego imponującej laski. W końcu odepchnął mnie. Przyklęknął przed łożem i rozłożył moje uda. Jego głowa schowała się pod halką, a język wpełzł do mojej szparki.

– Mmm… ten smak… ten zapach – słyszałam, jak zaciąga się wonią mojej szparki. Uwielbiał, gdy się nie myłam. Wtedy podobno pachniałam bardziej kobieco. Widać, działało to zawsze w dwie strony. Znów zagłębił język w mym łonie i zaczął nim kręcić spirale. To było, jak silny podmuch wiatru, który przeradzał się w tornado. Istna burza emocji i bodźców, które powodowały kurcze mięśni. Czułam się jak w czasie sztormu na morzu, kiedy galeon dzielnie walczy z falami. Nagle eksplozja, mój głośny jęk i drżenie całego ciała. Popuściłam…

 – Jesteś gotowa – rozdarł na mnie halkę. Wczołgał się na łóżko i zanurzył go we mnie. Zakwiliłam niewinnie, tak jak lubił. To go bardziej podniecało. Pisnęłam znów, gdy poprawił pchnięcie. Rozjęczałam się na dobre, gdy jego biodra zaczęły miarowo ruszać się, a ja coraz chętniej i mocniej go przyjmowałam. Wywracałam ledwo przytomnie oczami, przyjmując kolejne pchnięcia. Ujeżdżał, ujeżdżał mnie solidnie!

W końcu przewrócił mnie na brzuch i przywalił swoim ciałem. Rozerwał do końca moje odzienie i językiem przesunął po skórze. Wciąż czułam ciąg powietrza, które wdychał tuż przy mojej skórze. Znów zatopił swoje ostrze we mnie. Był twardy jak skała. Zahartowany niczym stal, pieprzył mnie jak ladacznicę w portowej tawernie. Zaciskałam palce kurczowo na prześcieradle, jęcząc coraz bardziej szczerze i coraz głośniej.

Napoleon był wybitnym kochankiem. Jego berło panowało nad całym moim ciałem… A kiedy dochodził, potrafił mnie utopić w swym nasieniu. A ja go za to uwielbiałam. I tym razem nie sprawił mi zawodu.

Napierał coraz silniej. Czułam go mocno, jego silne uderzenia, jego dzikie ruchy. To był mężczyzna nienawidzący kompromisu, dominujący… Perwersyjny w sposób, który mi imponował i pociągał. Znów zadrżałam, a on zapulsował wraz ze mną. Nawet nie jęknął, gdy ja się wiłam, czując, jak wypełnia mnie jego boski płyn. Wypinałam pośladki wyżej, pragnąc go mieć jak najgłębiej. Położył się na mnie, chowając nos w moich włosach. Zaciągnął się znów moją wonią… i zasnął. Byłam mu poddana. Nie mogłam zdradzić cesarza…


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Powiązane opowiadania

Dodaj komentarz