Rockmanowi wolno więcej

opowiadanie rockmanowi wolno więcej

Bycie gwiazdą rocka wcale nie jest łatwym zadaniem. Trzeba podołać dziesiątkom koncertów, setkom powtórzeń w studiu nagraniowym i tysiącom fanów, w kraju, na kontynencie czy na świecie. Ma to jednak swoje zasadnicze zalety – Groupies. Uwielbiam te dziewczyny, laski, które są tak zapatrzone w swojego muzycznego boga, że byłyby gotowe oddać się nawet na scenie, przy wszystkich.

Wyjątkowo dobrze wspominam jeden koncert w Białymstoku. Niby miasto takich świętych… ale przyszły trzy takie… studentki. Diablice jedne. Co jedna, to lepsza – krótkie kiecki, kabaretki, mocny makijaż i burza włosów na głowie. Każdy detal ich sylwetki znakomicie uwypuklony, dzięki czemu mogłem się doskonale przyjrzeć temu, jak wyglądają ich ciała. Na początku byłem przekonany, że poproszą wyłącznie o autograf. Na to zresztą się zanosiło. Jednak kątem oka widziałem, jak jedna z nich, niewysoka blondyneczka, zagaduje z ochroniarzem, czy nie dałoby rady zostać dłużej. Oponował jej konkretnie, ale stwierdziłem, że przyda mi się miłe towarzystwo po tym koncercie. Zaprosiłem je więc do swojego apartamentu.

Sprawdź nasze pozostałe sex opowiadania

Rozgościły się niemal natychmiast. Ramoneski poszły w dół, a ja mogłem lepiej przyjrzeć się ich kobiecym, choć wciąż jeszcze młodym, ciałom. W ruch szybko poszedł alkohol. Trochę whisky, trochę wina, wódki. Szybko oczy zaczęły im lśnić, a dekolty coraz mocniej rozchylać.

Pierwsza w moje ręce wpadła ruda biuściasta laleczka. Cały „towar” miała wywalony niemal na wierzchu już. Szybko pozbyłem się nieznośnego materiału z jej piersi i zacząłem wylizywać te krągłe piękności. Miała duże ciemne sutki, które momentalnie zrobiły się twarde i nabrzmiałe. Chwyciłem je w usta i zacząłem mocno ssać. Dziewczyna mocno pisnęła i zaczęła dobierać się do moich spodni. Dwie blondynki, które jej towarzyszyły, nie próżnowały. Słyszałem tylko, jak się całują i zaczynają pieścić swoje ciała dłońmi.

Oderwałem się od ponętnego cycka rudowłosej, by zwrócić się do nich. Połączyłem się z nimi w jednym pocałunku, wkładając niższej z nich, o bardziej dziewczęcej budowie, dłoń między uda. Była już mocno wilgotna. W tym czasie ruda dobierała się dalej do moich spodni. Uniosłem nieco biodra, by jej pomóc przy ściąganiu ich z mojego tyłka. Ja byłem już gotowy. One… wyraźnie też.

Zazdrosna druga blondyna o pełniejszym biuście i jasnoróżowych sutkach rozebrała się przede mną do naga i weszła na mnie. Cipkę miała lekko włochatą. Osobiście wolę gołe, ale jeśli mam okazję skorzystać nawet z takiej – nie przepuszczam jej. Była tak mokra, że aż z niej kapało na mojego wyprężonego fiuta. Jej lśniące oczy wpatrzone były we mnie, kiedy rudowłosa zaczęła wylizywać jej sutek. Blondynka obok za to zajęła się sobą, masując łechtaczkę, gdy jej jasnowłosa koleżanka nabijała się na mojego kutasa.

Czułem się trochę winny wobec chłopaków z ekipy. Byłem liderem, wokalistą, moją ksywą sygnowany jest cały zespół… Ale im też by się coś należało. Dziewczyny może później miałyby ochotę i ich odwiedzić. Kiedy jednak wysoka blond laleczka dosiadła mocno mojego penisa, nagle zapomniałem o kumplach.

Ujeżdżała mnie ze sporym zapałem. Oparła się dłońmi na moim brzuchu, gdy znów jej koleżanki zajęły się sobą. Dyszała i jęczała, pozwalając, by jej cycki podskakiwały rytmicznie. Ruda i niska blondyneczka, jak widziałem, były już ze sobą bardzo blisko, ocierając się swoimi cipkami. Zazwyczaj miałem trójkąty, ewentualnie bywałem z laską sam na sam… ale taki czworokąt to jednak jest coś!

Zrzuciłem ją z siebie i podszedłem do rudej, zajętej wylizywaniem szparki koleżanki. Przyklęknąłem za nią i wjechałem na ostro w jej cipkę. Pośladki zafalowały, a ona cicho jęknęła prosto w łechtaczkę przed sobą. Poruszałem się wolno, miarowo, badając dokładnie zakamarki jej wąskiej myszki. Włochata blondyna patrzyła zazdrośnie. Ewidentnie chciała mnie tylko dla siebie, ale ja nie daję się usidlić… Przyciągnąłem ją za to za włosy i zacząłem mocno całować, penetrując solidnie jej koleżankę.

Ostrzyłem sobie też zęby na ich niziutką koleżankę. Miała twarz jak cherubinek, więc nie mogłem jej po prostu odpuścić. Odepchnąłem rudą. Nie protestowała. Zaraz zajęła się nią koleżanka, spijając spływające z cipki soki, jakby nie chciała uronić ani krzty smaku mojego penisa, wymieszanego z jej śluzem. Ja w tym czasie wchodziłem już między uda małej blondyneczki, która zachichotała zalotnie. Przyciągnąłem ją za nogi do siebie. Obniżyła się nieco na sofie, mocniej wystawiając na mnie swoje biodra. Przejechałem główką kutasa po jej cipce, góra dół, uderzyłem nim kilka razy o nabrzmiałą od ssania łechtaczkę i wjechałem powoli do środka. Była miękka, ciepła i cholernie mokra.

Czułem, jak szybko zaczęła się na mnie zaciskać. Piszczała przy tym słodko, wywołując u mnie mocne ciarki. Zerknąłem w bok. Widziałem, jak wyższa blondyna dosiada ostro rudą, sunąc cipką po jej udach i biodrach. Całowały się przy tym namiętnie. Czułem, że długo już nie wytrzymam. Trzy zwiedzone cipki dla starszego kutasa jak mój, to dużo. Zastanawiałem się, jak je obdarować…

Poderwałem się i zwołałem je w kółko. Zacząłem mocno trzepać, patrząc na nie. Wiedziały, co się zbliża. Zaczęły się przede mną całować, pieścić… Ciśnienie mocno już rosło, a one nie przestawały. Zaczynały lizać po kolei mojego fiuta. Dwie po bokach, jedna od przodu. Zabrałem rękę, pozwoliłem się im bawić.

W końcu strzeliłem. Raz, drugi, trzeci… lałem im na rozdziawione buźki. Cieszyły się jak dzieci, dostające cukierki. Zlizywały spermę z mojego penisa, ze swoich ust… Ssały zapamiętale jedna po drugiej, oczyszczając mojego fiuta zupełnie. Nie miały dość, więc pozwoliłem im jeszcze trochę zostać. Do dzisiaj, jak myślę o tym, jak mnie wydoiły, mam ciarki na skórze. 


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz