Zabawy z piórem

opowiadanie zabawy z piórem

To był jeden z tych naszych wieczorów, gdy mieliśmy po prostu się dobrze zabawić. Smaczna kolacja, trochę wina, do tego przyjemna muzyka i świeczki. Tym razem jednak mój chłopak zaproponował, że zabawa w łóżku będzie wyglądała nieco inaczej. Zaintrygował mnie, tym bardziej że sama zastanawiałam się nad różnymi urozmaiceniami.

Gdy już zjedliśmy i wypiliśmy po dwa kieliszki wina, chwycił mnie za dłonie i zaprowadził do łóżka. Widziałam, że na stoliku obok przygotowane były już dwie chustki. Zastanawiałam się, po co mu one. Po chwili rozwiał moje wątpliwości. Gdy przy namiętnych pocałunkach rozebrał mnie do samych pończoch, koronkowych, idealnie wykrojonych stringów i stanika, poprosił, żebym się położyła. Zrobiłam to, a on chwycił mnie za nadgarstek jednej ręki. Sięgnął po chustę i zaczął przywiązywać mnie do łóżka.

– To tak będziemy się bawić? – zapytałam, przygryzając wargę. Otarłam stopą o łydkę, czując, jak rośnie we mnie napięcie.

– Jeszcze nie wiesz, co cię czeka – zaśmiał się, by po chwili przywiązać drugą rękę do ramy. Leżałam rozkrzyżowana, patrząc na niego słodko.

– Zrobi mi pan teraz krzywdę? – zamrugałam niewinnie, robiąc przy tym maślane oczy.

– Będziesz poddana torturom – westchnął, a następnie podszedł do szafy. Otworzył ją i z góry ściągnął duże puchate pióro. Strusie. Wzięłam głęboki wdech. Nie tego się spodziewałam, szczerze mówiąc.

– Ojej – pisnęłam, na co on uśmiechnął się. Lubił mnie taką głupiutką. Oczywiście byłam nią tylko w łóżku, ale moje blond włosy i niebieskie oczy idealnie do tego wizerunku pasowały. W jeszcze większe zdumienie wprawił mnie fakt, że z szafy wyjął też pejcz, którego wcześniej nie widziałam. Zaczęłam się wiercić nieco niespokojnie. Podekscytowana i nieco przestraszona.

On natomiast podszedł do łóżka, nic nie mówiąc. Moje stópki ocierały się o siebie w nieznośnym oczekiwaniu na to, co miało nadejść. Zbliżył wpierw piórko do mojej łydki i zaczął nim sunąć po niej. Przyjemne łaskotanie sprawiało, że dreszcze przebiegały przez całe moje ciało, mimo że pieścił piórkiem ledwie skrawek skóry.

Żywo patrzyłam na to, co robił. Wędrował nim powoli w górę mojej nogi. Czułam, jak łaskotanie wpierw zbliżało się do mojego kolana. Następnie wyżej, po udzie. Tak, jakby coś małego biegło po mnie, a ja nie mogłam z tym zrobić absolutnie nic.

Nagle trzask, ból, który odezwał się na skórze mojego uda i pręgi, które wykwitły na niej. W moim umyśle odezwało się to eksplozją wszystkich zmysłów, czego oznaką było głośne westchnięcie, zakończone cichym wizgiem. Drugi trzask. Ból znów zdominował moje myśli. Spojrzałam na niego lekko zaszklonymi oczami. Przestraszona. Ale i podniecona.

Uśmiechnął się szeroko do mnie i zaczął te miejsca pieścić piórkiem. Teraz zrozumiałam. Ból pobudził mnie całą, a piórko… piórko rozpalało we mnie żądzę, o jakiej wcześniej nie myślałam. Uda zaciskały się mocno. Majtki miałam już całe mokre, czułam, że niemal przeciekałam!

Ale on je ominął… Trzask. Tym razem pejcz uderzył o moje piersi. Na odkrytej skórze widać było delikatne pręgi. Nie zdążyłam w pełni odczuć pierwszego uderzenia, a już pojawiło się drugie i… to piórko. Jak balsam, kojący najgorsze rany. Przygryzałam wargi i zamknęłam oczy, całkowicie oddając się tym pieszczotom.

Najlepsze jednak miało dopiero nadejść. Poczułam, jak zrywa ze mnie majtki. Spojrzałam na niego, jak przyciskał je do twarzy i wąchał. Wiedział, jak mnie podniecić. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nakręcało mnie wszystko, co robił, żeby mi pokazać, jak ja go podniecam.

Odłożył swoje narzędzia tortur. Sięgnął do szuflady, gdzie trzymał paski, a następnie przywiązał nimi moje kostki do ram łóżka, tak, abym miała rozchylone nogi. Tym razem w dłoń wziął już tylko piórko. Wciąż tętniące pręgi na udach były wyjątkowo podatne na jego dotyk. Ale tym razem nie poprzestawał na nich. Delikatne piórko strusia szło coraz wyżej, aż w końcu dotknęło mojego wzgórka łonowego.

Szarpałam się, próbowałam uwolnić, czując tę nieznośną rozkosz, to drażnienie, które powodowało, że tak bardzo chciałam już przeżyć spełnienie. Jęczałam, błagając go o to, by mnie doprowadził. A on wciąż się ze mną droczył.

Piórko ani razu nie tknęło mojej szparki. Za to on to zrobił. I ten seks… W życiu nie przeżyłam czegoś podobnego. Nigdy wcześniej nie byłam tak całkowicie pobudzona, jak tego wieczoru.


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Dodaj komentarz