Jedna historia policyjnej suki

Jedna historia policyjnej suki

Głupia rzecz. Wracałem raz od kolegi z imprezy. Była noc i chciałem sobie skrócić nieco drogę. Przeszedłem nie na pasach, a po prostu, na skróty, przez ulicę. Jak się zdziwiłem, jak mi błysnęło niebieskie światło. Westchnąłem ciężko. Nie byłem gotów na to, by wiać, a też za dużo procentów we krwi. Stanąłem więc, chciałem unieść ręce, dając znać, że się poddaję, ale stwierdziłem, że nie będę psów prowokować.

Nie było psów. Były dwie policjantki.

– Dzień dobry, posterunkowa Terlicka i Michalczyk, dowód prosimy.

– Ale pani władzo, przecież ja nic złego…

– Pan przeszedł w niedozwolonym miejscu.

– Ale przecież nikt nie jedzie…

– Proszę pana – wydawała się zniecierpliwiona – Daje pan dowód, czy nie?

– Ale…

– Dobra – druga nadzwyczaj sprawnie wykręciła mi ramię i skuły mnie. Było to tak szybko, a ja nie byłem na to gotowy. Po chwili zaprowadziły mnie do suki, gdzie wyjęły mi z kieszeni portfel.

– Ej, no tak nie wolno.

– Bo co? – łypnęła jedna na mnie – Co nam zrobisz?

– Ja? Ja to nic…

– Lutka masz ten knebel? – zapytała cicho druga. Zastanawiałem się, po co im knebel. Kiedy zobaczyłem, że jedna z nich wyjmuje pasek z czerwoną kulką w środku, zamarłem.

– Ale ja protestuję!

– Zamknij się – syknęła. Przytrzymały mi głowę i założyły knebel na usta. To, że byłem w szoku, było mało powiedziane. Jeszcze większe było moje zdziwienie, jak zaczęły rozpinać mi spodnie.

– Postaw go.

Poczułem rękę jednej z nich na penisie. Patrzyłem na nią. W jej oczach widziałem czystą żądzę. Starałem się bronić nogami, co nawet mi na początku wychodziło.

– Dawaj zespolone – usłyszałem. Obaliły mnie na ziemię, a po chwili skuły ręce z tyłu i zapięły mi kajdanki na kostkach. Byłem unieruchomiony. Obróciły mnie na plecy. Dłonie wbijały mi się w nie. Po chwili przestałem o nich myśleć, gdy poczułem dwie pary ust na penisie. Co mogłem zrobić? Stanął naprawdę szybko.

– Będziesz grzeczny? – wysapała jedna i posadziła mnie. Druga już ściągnęła spodnie. Miała fajny tyłek, zauważyłem. Pokiwałem głową, potwierdzając, że będę się zachowywać. Założyły mi gumkę i zaraz mnie dosiadła tyłem. Na moim miejscu mógłby być ktokolwiek. Jej zależało na tym, by mieć fiuta w sobie. Jechała ostro, a ja nawet nie mogłem nic zrobić. Byłem unieruchomiony.

Zeszła, a druga uklękła między moimi udami. Wzięła mojego penisa w usta, skupiając się na nim całkowicie. Ssała go z takim zapałem, jakby starała się o angaż do filmu porno. Widziałem, jak miarowo ruszała głową, a mój kutas raz po raz znikał między jej wargami. W końcu i ona wsiadła na mnie. Tym razem przodem, dociskając moją głowę do sporych cycków, które kryły się pod mundurem.

Czy kiedykolwiek myślałem, że wykorzystają mnie policjantki? Pewnie nie. Czy żałowałem? Czy ja wiem… Dziwnie było na pewno po tym, jak dostała orgazmu, zeszła ze mnie i uderzyła mnie otwartą dłonią w twarz.

– Świnia – druga parsknęła na te słowa.

– Moja kolej. Będziesz grzecznym psem? – popatrzyła na mnie i wypięła się. Druga rzuciła mnie na kolana za nią. Chwyciła mojego fiuta i wepchnęła go w szparkę koleżanki. Kiedy czułem, że siedzę już w niej pewnie, wepchnąłem go mocno – O tak… jedziesz, maleńki.

„Maleńki”? To mnie nawet trochę oburzyło. Dlatego nie miałem zamiaru się łatwo poddawać. Zacząłem ją brać na ostro, aż się rozjęczała.

– Weź się zamknij, bo ktoś usłyszy – mitygowała ją koleżanka.

– Nieee moooogęęęę – zacisnęła się na mnie. Poczułem, jak zrobiła się mocno mokra. Przyspieszyła ruchami bioder, zakrywając sobie usta. Poczułem, jak druga uderzyła mnie pałką o pośladki. Spojrzałem na nią z wyrzutem.

– Co się na mnie gapisz? Rżnij ją! – uderzyła znów – Mocniej!

Władza każe, to obywatel musi. Ze skutymi kostkami i dłońmi z tyłu, rżnąłem z całych sił jej koleżaneczkę. Patrzyłem, jak jej duże, krągłe pośladki falują pod wpływem uderzeń moich bioder. Miała naprawdę fajny tyłek. Żałowałem, że nie mogłem go złapać.

Zacisnęła się jeszcze mocniej. Jęknęła przeciągle, zagryzając zęby na swojej dłoni.

– Już? – zapytała ją koleżanka.

– Tak – wyszeptała, tuląc twarz do podłogi suki.

Poczułem, jak zakłada mi kajdanki jednorazowe na dłonie. Rozpięła mi jednocześnie te zespolone. Po chwili odstawiły mnie w jakąś bramę, z opuszczonymi spodniami, luźno zaciśniętymi paskami na nadgarstkach i kondomem na penisie.

– Następnym razem przechodź po pasach – posterunkowa Terlicka roześmiała się, zamknęła drzwi, a suka odjechała. Po chwili wyswobodziłem się z pasków i spojrzałem na sterczącego penisa. Żałowałem tylko, że nie miałem okazji się spuścić.


Dodaj komentarz

Szukasz więcej opowiadań? Sprawdź również:

Spodobają Ci się także:

Powiązane opowiadania

Dodaj komentarz

5 komentarzy

  • PomyslowyRomek

    Takie nadużycie władzy to mi się nawet podoba 😀 Może następnym razem na komisariacie? Tam chyba jest wiecej możliwości?

  • Serafin

    Strasznie niewyżyte… Ale to chyba ta władza im tak uderzyła do głowy. Choć szczerze mówiąc, bardziej bym się spodziewał chyba po dwóch policjantach, że by dopadli jakąś dziewczynę.

  • RozmarzonyStefko

    Jakby mnie takie dwie policjantki dorwały i byłyby niezłymi suczkami, to kto wie? Może też bym się dał skuć w takie kajdanki na ręce i nogi i wykorzystać? Oddałbym im swoją pałkę ;p

  • TroskliwyObywatel

    Ciekawe, czy złożył zażalenie na nie. W końcu się przedstawiły 😀

  • Monia

    Ciekawe, ile takich historii faktycznie się dzieje? Tzn. może nie skuwanie, ale nie wierzę, żeby któryś policjant nie skusił się na to, że jakaś podpita laska wraca z imprezy i w zamian za nie wystawienie mandatu…